sobota, 12 grudnia 2015

18


Moje marzenie spełniło się. Gdy obudziłam się następnego dnia, Steve okazał się być stokrotką.
Od tego czasu minęło sześć dni, a ja zaczęłam żałować, że przez całe wakacje zamartwiałam się tym, że głupie zielska nie są podatne mojemu umysłowi. Ale to nic w porównaniu z pytaniami Annabeth. Gdy tylko wróciła z Percy'm, zaciągnęła mnie do Wielkiego Domu, gdzie odbyłyśmy dyskusję.
Usiadła naprzeciw mnie z złączonymi rękami  na blacie, a ja przypomniałam sobie seriale, gdzie przesłuchiwano bohaterów na komisariacie. Tam to było profesjonalnie, a w naszym wypadku był to stół do pokera i głowa lamparta na ścianie. Co nie polepszyło sytuacji, bo nadal czułam się spięta, choć nie miałam czym. W zasadzie.
— Jak się poczułaś, kiedy ci się udało?
Długo myślałam, zanim odpisałam. Tym razem Pan D. nie pożyczył laptopa blondynce, więc wróciliśmy do tradycyjnych metod.
Jakby ktoś rozwiązał mi ręce po długim czasie, gdy miałam je skrępowane i musiałam się znów uczyć ich używać.
Annabeth kiwnęła głową, jakby dobrze rozumiała o czym mówię. Ale chyba tak raczej nie było.
— A teraz? Ja ci idzie?
Musze się skupić, żeby to zrobić, ale mi się udaje.
— A próbował treningów? Jest jakoś inaczej?
Może troszeczkę, ale nadal nie jestem świetna. Czemu uważasz, że jak przełamałam się raz, teraz powinnam być idealnym herosem?
— Nie uważam tak — odpowiedziała mi. — Po prostu próbuje to zrozumieć. Jesteś szczególnym przypadkiem.
Poczułam się tak, jak jeden z pacjentów doktora House'a.
— Próbowałam się czegoś dowiedzieć. Próbowałam zrozumieć. Przeglądnęłam całą mitologię, wszystkich herosów po kolei, żeby zrozumieć, czemu jest wokół ciebie tyle Mgły. I nie znalazłam nic. Zazwyczaj historia kołem się toczy. Herosi maja podobne próby na przestrzeni czasu, ale to co tobie się przydarzyło... — Pokręciła głową. — Nic z tego nie rozumiem. Czy bogowie nagle zaczęli tworzyć nowe wzorce? I jak ta chimera dostała się do Obozu, bo raczej nikt jej nie wezwał. Jestem tego pewna, bo wszyscy byli zaszokowani, gdy Leo wyniósł cię w ramionach z lasu.
Pamiętałam to jak przez mgłę. Tylko zamazane kształty, jego krzyk. I to, że... nie spalił się. Zwilżyłam wargi językiem.
— I te potwory, które opisywałaś, gdy się tu znalazłaś. Ja... ja nie sądzę, żebym coś przeoczyła, ale nigdzie nie ma o nich wzmianki. Więc miałam teorie, że jak raz przełamiesz tą blokadę, to będzie koniec. Odblokujesz się. Bo ty wiesz kiedy reagować, jak reagować, ale coś cie tłumi. Jestem w tym obozie od ponad dziesięciu lat, uwierz, znam się na tym. Widziałam wiele treningów, wiele beznadziejnych przypadków. Ale ty... jesteś jedną wielką zagadką. Tak, jakby coś cię trzymało na smyczy... Musze się zastanowić.
Wbiła wzrok w ścianę naprzeciwko. Oczy jej pocieniały, dłonie zacisnęły w pięści. Gdy nie odezwała się od piętnastu minut, zostawiłam ją w takim stanie, czując, jak szczęście z dokonanego przeze mnie sukcesu mnie opuszcza.
Potem nogi zaniosły mnie do stajni, gdzie natknęłam się na Percy'ego rozmawiającego z Mrocznym. Chłopak nielegalnie przemycił dla niego cukier. Sam domyślił się, o co chodzi.
— Próbuj to zignorować, po prostu Annabeth chce dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi. I nie martw się — dowie się. Jestem tego pewny.
Aż tak was niepokoje?
Po jego minie poznałam, że tak.
Leo też nie poprawiał mi humoru. Spoglądał na mnie kątem oka, po czym otwierał usta, żeby coś powiedzieć, ale się rozmyślał i kręcił głową. Udawałam, że tego nie zauważam, ale z każdym razem przez moje ciało przebiegał niewyjaśniony dreszcz. Było w tym coś złowrogiego.
Dowiedziałam o co chodzi dzień przed wyjazdem.

1 komentarz:

  1. Moja teoria już się nie wydaje taka prześwietna, ale jeszcze trochę poczekam i zobaczę jak potoczy się akcja.
    Trochę mało Mackenzie i Leo, ale jakoś przeżyje XD Mam wrażenie, że idealnie opisujesz każdego z bohaterów, nawet tych, których wykreował wujek Rick. Czytając Twoje opowiadanie, czuję się jakbym czytała jego książkę. Te same zachowania, podobne opisy. Naprawdę wielki plus.
    Rozdział krótki, więc nie mogę o nim dużo powiedzieć. Czekam na wyjaśnienie się tajemnicy, chodź znając życie, to jeszcze długo poczekam.
    Pozdrawiam serdecznie,
    Absailer

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są niezwykłą formą, która mnie motywuje i pozwala z Wami utrzymać kontakt. Za każdy dziękuje z całego serca.

.
.
.
.
.
.
template by oreuis