sobota, 31 października 2015

12


Leo pokazał mi dużą część bunkra, ale wkrótce musieliśmy wracać. Juliet i tak już pewnie dostawała białej gorączki. Na szczęście nie zauważyła mojego zniknięcia, bo była zajęta grą, która robiła się coraz bardziej brutalna.
Zapamiętać — nigdy nie grać w siatkę z półbogami, którzy maja nadzwyczajne zdolności swoich rodziców. Bo nie skończy się tylko na siniakach.
Z tego, co zobaczyłam, wywnioskowałam, że Leo jest geniuszem. Potrafi zrobić coś z niczego. Całkiem przydatne.
Poprawiłam zapięcie zegarka. Stałam przed ścianą wspinaczkową i zdecydowanie nie miałam ochotę na nią wejść. I dodatkowo nie zachęcało do tego to, że wypluwała z siebie lawę.
Bosko.
Percy poklepał mnie po ramieniu.
— Będzie dobrze.
Coś czułam, że nie ma racji. Został moim osobistym nauczycielem, towarzyszącym mi we wszystkich ćwiczeniach. Prócz strzelania z łuku, bo tego nienawidził.
Przełknęłam ślinę i ostrożnie podeszłam do ściany. Nie pierwszy raz widziałam na oczy ścianę wspinaczkową. Chodziliśmy na nią od czasu do czasu ze znajomymi. Tyle że tamta się nie ruszała, nie wypluwała lawy i nie pragnęła mojej śmierci. I  była jakaś asekuracja. I kaski. W Obozie Herosów to była wersja hart.
Chwyciłam pierwszego wybrzuszenia i postawiłam na ścianie prawą nogę. Podciągnęłam się. Teraz już nie mogłam zawrócić. Obok mnie wielki pęcherz pękł i wylała się z niego lawa. Zemdliło mnie. Zamknęłam oczy, by się uspokoić i ruszyłam dalej. Co jakiś czas musiałam uskakiwać przed lawą  i mocno się chwytać, bo wydawało mi się, że ściana chce mnie zepchnąć. Ale jakoś sobie radziłam.
Aż nie dotarłam do połowy. Wtedy się zaczęło.
Zrobiło mi się słabo. Mięśnie boleśnie się napięły, a chłód i gorąc atakowały na zmianę moje ciało. Pot zaczął wstępować na moje czoło, a wzrok się mącić.
Co się do cholery dzieje? Czułam się tak, jakbym nie mogła kontrolować własnego ciała. Jakbym była marionetką na sznurkach. Mój umysł pracował, a ciało nie. Zaczęłam z tym walczyć. Ale nie potrafiłam.
Gorąca lawa wytrysnęła kilka metrów wyżej niż moja lewą ręką. Zmusiłam się całą siłą woli, by oderwać dłoń. Za późno zareagowała. Gorąca lawa wpłynęła na moją skórę, gdzie porobiły się pęcherze. Pisnęłam z bólu. Tak, jakby ktoś włożył mi rękę w ogień. Dopiero wtedy zareagowała i oderwała się od ściany. A ja straciłam równowagę.
Upadek był okropny. Poczułam się, jakby wypluto ze mnie każdy atom tlenu. Nie byłam w stanie odetchnąć. W płucach mnie paliło. Każda kość zdawała się oddzierać od skóry i rozpadać. Świat był wielką, błękitna plamą.
Jakoś udało mi się złapać oddech. I najwyraźniej połamałam sobie wszystkie żebra, bo bolało jak cholera. Dźwięki mnie otaczały. Brzmiały jakby pogłośniła na full radio, a potem przyłożyła poduszkę do głośnika. Przytłumione. Nie rozumiałam słów. Po prostu były.
Coś przełknęłam. Mój umysł, który się na chwile włączył, zakodował sobie smak czekolady z piankami. Takie, jaki piłam razem z tatą w każde Boże Narodzenie. To tradycja.
Umysł zaczął mi się rozjaśniać. Wzrok wyostrzać. Ogień w płucach powoli mijał. Dostrzegłam znajome twarze. Bardzo zaniepokojone twarze.
— Mackenzie, musimy porozmawiać — oznajmiła Annabeth. Percy spojrzał na nią zdziwiony.
— Żartujesz sobie? Właśnie spadła z kilkunastu metrów, a ty chcesz jej przesłuchanie robić?
Annabeth nie odpowiedziała. Jej oczy zdawały się ciemniejsze i bardziej przejęte niż zazwyczaj. Percy chciał się z nią kłócić i zaczął to robić, ale ona uciszyła go gestem dłoni i po prostu zaczęła odchodzić. Rad nie rad, pomógł mi się podnieść i ruszyłam za Annabeth do Wielkiego Domu, podczas drogi podgryzając ambrozję.
Annabeth kazała mi usiąść przy stoliku na werandzie, a sama weszła do środka i wróciła z laptopem w dłoni. Tak dawno nie widziałam niczego cywilizowanego, że aż mnie zatkało z wrażenia. Blondynka włączyła go i usiadła obok mnie.
— To niebezpieczne, ale będzie nieco szybciej niżbyś pisała — powiedziała. Kiwnęłam głową. Wiedziałam, że to nieco irytujące, czekać na odpowiedź nieraz nawet minutę.
Córka Ateny odchrząknęła.
— Co się stało na górze?
Położyłam palce na klawiaturze i zaczęłam pisać. Szybko. Bardzo szybko. Palce same stukały we właściwe litery bez udziału mojej świadomości.
Sama nie wiem. Tak jakbym straciła panowanie nad ciałem, jakbym mdlała i  chciała to powstrzymać, ale nie wiedziała jak. Ręce nie chciały mnie słuchać. Wzrok się zamglił i nie potrafiłam nic zobaczyć. To było okropne. Taki specyficzny paraliż.
— Jak ci idzie kontrolowanie roślin?
Przełknęłam ślinę. Nie lubiłam tego tematu. Nikt praktycznie o to się pytał, jeśli nie wliczając w to Domku 4 i Leona, gdy przychodził mnie dopingować i patrzyć na moje poczynania.
Nie najlepiej. Nie potrafię tego zrobić, choćbym się bardzo starała.
— Jakie to uczucie?
Zamyśliłam się.
Trochę tak, jakbyś próbowała odkręcić butelkę, ale ci nie wychodziło. Tylko umysłem.
Annabeth nalała nam wody do szklanek. Chwyciłam swoją i wypiłam do połowy.
— Obserwowałam cię, Mackenzie — zaczęła. — To dziwne, że dotrwałaś do siedemnastki i nigdy nie spotkałaś żadnego potwora. Tak, jakby Mgła na ciebie też działa. Na treningach z Percy'm masz spóźniony refleks. Stwierdzono u ciebie ADHD?
Tak. I dysekcje też.
— Nie robisz praktycznie błędów. Czytanie też ci idzie dobrze.
Wiesz, kiedy nie potrafi się mówić i czyta się i czyta, bo to jedyna rozrywka, to człowiek się uczy. Też byś się nauczyła, gdyby litery były jedynym sposobem porozumiewania się ze światem.
Po raz pierwszy, odkąd ją poznałam, Annabeth wyglądała na speszoną. Szybko się pozbierała i zadała kolejne pytanie.
— A co z potworami? Zastanów się dobrze. Żadnego nigdy nie widziałaś? Nie pamiętasz żadnych dziwnych wydarzeń z dzieciństwa? Nic?
Nic sobie nie przypominam. Tata chyba nawet  nie wiedział, że mama jest boginią. Mówił, że po prostu odeszła. Nic więcej.
Dziewczyna przez długą chwilę myślała. Zdążyłam wypić całą szklankę wody, gdy w końcu się odezwała.
— Musisz to zrobić — oznajmiła. — Musisz sprawić, żeby rośliny zaczęły rosnąć. Wymagam tego od ciebie. Myślę, że coś cię blokuje. Ale pogadamy wtedy, gdy ci się uda.
Jej oczy były śmiertelnie poważne.


Happy Halloween

1 komentarz:

  1. Robi się poważnie.
    Mam nadzieję, że Mackenzie nauczy się. Leosiek jej pomoże.
    Miłego Halloween!

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są niezwykłą formą, która mnie motywuje i pozwala z Wami utrzymać kontakt. Za każdy dziękuje z całego serca.

.
.
.
.
.
.
template by oreuis