sobota, 12 września 2015

5


To nie był dobry pomysł.
Tego wieczoru odbyła się bitwa o sztandar i mi — jako nowicjuszce — pozwolono tylko się przyglądać. Ale Leo mnie przekonał, żebym spróbowała. Niechętnie się zgodziłam.
Wiedziałam, zanim pokiwałam głową, że to skończy się nie dobrze. Powoli opanowywałam całokształt walki mieczem. Ciężko pracowałam i tym samym uciekałam od ćwiczeń ogrodniczych. Percy był naprawdę kochany, bo wspierał mnie przy każdym uderzeniu w jego miecz, zachęcając do walki i dawał rady. Annabeth często przychodziła, żeby na nas popatrzeć. Czasami przynosiła książkę i czytała, co jakiś czas odrywając wzrok i jakby od niechcenia nas obserwując. A czasami po prostu siadała i wodziła oczami, prawdopodobnie za swoim chłopakiem.
Jedno trzeba było przyznać – Percy miał niesamowite oczy.
Po prawie trzygodzinnym treningu jadłam ambrozję, żeby uzdrowić krwawiące zadrapania i zlikwidować liczne siniaki. Przez pierwsze dni mój nauczyciel czuł się paskudnie i przepraszał za mój stan. W końcu napisałam mu, żeby się zamknął i mnie nie oszczędzał. Coś drgnęło w tych jego zielonych oczach barwy morza. Od tej pory zaczął mnie traktować zwyczajnie. Tak jak każdego. A niewiele było takich ludzi.
Byłam samodzielna. Ale w byciu herosem potrzebowałam pomocy. Po kilku dniach treningu nadal nie byłam w stanie wytrącić trzynastolatkowi broni z ręki. Nie ma się czym szczycić.
Od wkuwania greki i słuchania greckiej mitologii bolała mnie głowa. Po każdej lekcji musiałam chwilę poleżeć w łóżku, żeby migrena przeszła. Ale wkrótce się przyzwyczaiłam.
Pracowałam ciężko, naprawdę ciężko. To, że jestem niema, nieznaczny, że jestem gorsza. Mam wyostrzony zmysł słuchu i potrafię szybko analizować. Annabeth odkryła to przy okazji i powiedziała, że to mój główny atut. Powinnam go wykorzystywać.
Właśnie ta dwójka pomagała mi najbardziej. I był jeszcze Leo.
Moje podejrzenia okazały się słuszne. Był od Hefajstosa. Był irytujący. I nie potrafiłam odkryć jego intencji. Pewnie czuł się głupio i próbował załagodzić swoją wpadkę z „nieśmiała i małomówną” wersją mnie. Nie rozumiałam tylko, dlaczego? Przecież nic się takiego nie stało. Byłam do tego przyzwyczajona.
Może powinnam nosić koszulkę z napisem „ Hej, jestem Mackenzie i nie potrafię mówić”.
Nerwowo bawiłam się mieczem, stukając w diament znajdujący się w rękojeści. Byłam w grupie Percy'ego i tylko to powstrzymywało mnie od tego, żeby nie uciec. Nie chciałam go zawieść.
— Dobra, robimy tak — powiedział chłopak, zwołując grupkę wokół jego osoby. Gdy doszło do mnie, kazał mi się nie stresować. Wszyscy przez to przechodzą.
— Broń tyłów. Gdyby coś się działo, po prostu... — Tutaj się zawahał. Zapewne chciał użyć słowa „krzycz” — ... daj jakiś znak.
Coś drgnęło w moim umyśle.. Pokazałam palcem, żeby chwilkę zaczekali i podbiegłam do centaura, wyciągając notatnik.
Przepraszam, ma pan może gwizdek? Potrzebuje jakiegoś znaku.
Zmarszczył brwi, po czym odpowiedział.
— Mów mi Chejron, moje dziecko. — Wręczył mi czerwony gwizdek na sznurku, który zawiesiłam sobie na szyi. Gdy już miałam odchodzić, zatrzymał mnie. — Gdybyś nie dawała rady, po prostu się wycofaj. Nikt cię nie będzie winił. A teraz leć. Powodzenia.
Ukłoniłam się na podziękowanie. Twarz Chejrona rozjaśnił cień uśmiechu, który natychmiast zgasł. Wróciłam do swojej drużyny i pokazałam im moją małą zdobycz. Percy wyszczerzył się.
— Mądra dziewczynka — pochwalił mnie. Wystawił rękę do środka okręgu, a inni położyli swoje na jego dłoni. Wielka plątanina rąk. — A teraz do dzieła drożyno! Założyłem się z Annabeth, że wygram, więc zróbcie co w waszej mocy, by wasz wódź nie okrył się hańbą. Skopmy im tyłki!
Rozległy się śmiechy i okrzyk wojenny, po czym usłyszałam sygnał i ruszyliśmy do lasu.

1 komentarz:

  1. Więc... domyślam się, że coś wydarzy się w tym lesie. Albo i nie? Nie jestem w tym dobra, ew. Tbh to ja nie wpadłabym na pomysł z tym gwizdkiem, lol, mój mózg nie potrafi pracować. Szczególnie teraz. Rozchorowałam się. Chcesz może mi przynieść herbatkę, kotku? Jak zawsze, czekam na kolejny ♥

    Ilysfm, Klaudia x

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są niezwykłą formą, która mnie motywuje i pozwala z Wami utrzymać kontakt. Za każdy dziękuje z całego serca.

.
.
.
.
.
.
template by oreuis