sobota, 22 sierpnia 2015

2


Nic mi nie wychodziło i gdy dotarłam do swojego łóżka, byłam totalnie wyczerpana.
Wszyscy zapewniali, że mi się uda. Potrzebowałam jedynie czasu i praktyki. Każdy miał takie początki.
Jakoś im nie wierzyłam.
Gdy padłam twarzą w dół na poduszkę, od razu zaczęły mi się kleić powieki. Mogłam zasnać nawet w tej chwili — brudna, spocona i ubłocona. Byle by spać. Ale i to nie było mi dane.
— Oh, Mackenzie, daj spokój, nie możesz być aż tak zmęczona.
Jestem, uwierz mi. Machnęłam ręką na Juliet, a ta prychnęła zniesmaczona.
— Pójdziesz na ognisko, czy ci się podoba czy nie. Będzie fajnie, zobaczysz.
Wgryzłam się w poduszkę. Nie chciało mi się. Wolałabym pospać. Sama, z własnej woli bym nie poszła. Zostałam zmuszona do wzięcia prysznicu, włożenia świeżych ubrań i do uśmiechnięcia się, pomimo tego, że padałam z nóg.
Dotarliśmy do amfiteatru. Płomienie już wesoło skakały w górę, a na stopniach siedziała spora ilość ludzi. Na wietrze kołysały się emblematamy na kijach. Poszłyśmy w kierunku złotego kłosa.
W tłumie zobaczyłam znajomą twarz chłopaka, który dzisiejszego ranka na mnie wpadł. Odwróciłam wzrok i usiadłam obok Juliet. Ktoś pierwszy trącił w struny i rozległ się dziewczęcy głos. Za nim podążyły kolejne i kolejne. Jeździłam na ogniska ze znajomymi. Ale tej piosenki nigdy nie słyszałam. Trudno się dziwić - przecież to herosi. Kto normalny śpiewałby o rodzajach broni? Ludzie śmiali się, padały nieraz sprośne żarty... Nancy chwyciła mnie za rękę i podciągnęła w stronę ogniska. W rękę włożyła mi włócznie na której były ponadziewane pianki cukrowe. Uśmiechnęłam się pod nosem. Tego zastosowania jeszcze nie widziałam. Ciepło łaskotało mnie w twarz i w nogi, chroniąc przed komarami. Jedno jest pewne - te małe diabły były tak samo wredne tutaj jak i w każdej innej części świata.
Zdjęłam palcami piankę. Znajomy smak podrażnił mój język. Tęskniłam za nim. Pianki były zabójczo kaloryczne, ale trudno było poprzestać na jednej.
Wkrótce usiadłam ciężko, napchana łakociami i przyjemnie rozgrzana. Śmiechy, żarty i wspólna piosenka niesiona przez wiatr... To wszystko było tak normalne. Całkiem nie przypominało tego szalonego świata, który przedstawił mi wczoraj Chejron. Myśl, że za tydzień któryś z tych dzieciaków może być martwy, wydawała się absurdalna. Teraz byliśmy zgrają nastolatków na obozie, która spędzała razem miło czas.
Odprężyłam się. Wszystko było w porządku. Nie byłam szalona, chociaż tak mi się wydawało. Żadne z dyslektyków nie miało takich objawów jak ja — litery mi skakały przed oczyma, tworząc nowe słowo. Teraz wiedziałam, że mój umysł jest zaprogramowany na grekę i litery tworzyły nieznane mi słowa właśnie w tym języku. Tu wszyscy mieli ADHD.
Pocieszające, że nie jestem odludkiem.
Rozpoczęła się nowa piosenka. Płomienie rosły i rosły, teraz były pomarańczowe. Wpatrzyłam się w nie zachwycona. Nie było mi zimno. Przeciwnie, słodkawe ciepło rozchodziło się po moim ciele.
— Mackenzie?
Otworzyłam oczy. Sophie potrząsała moim ramieniem. Musiałam przysnąć. Rozglądnęłam się zdezorientowana i zaskoczona. Nie zdawałam sobie sprawy, jaka jestem zmęczona. Każdy mięsień mnie bolał i domagał się gorącej kąpieli. Rozciągnęłam się, słysząc, jak kości mi trzeszczą.
— Może wróć do domku, co? — podsunęła blondynka. — Lepiej ci to zrobi. Odprowadzić cię?
Pokręciłam głową. Nie trzeba było. Stłumiłam ziewnięcie i pożegnałam się ze wszystkimi. Gdy nieco odeszłam od ogniska, ciepło mnie opuściło, a chłód nocy zaczął lizać nagie części mojego ciała. Otoczyłam się ramionami. Śmiechy i śpiewy zostawiłam za sobą, przede mną była tylko ciemna otchłań.
Przeskoczyłam przez kamień. Świerszcze grały swoją melodię, niezwykle delikatną i subtelną, tak inną niż ta przy ognisku.
— Cześć.
Podskoczyłam. Koło mnie wyrósł dosłownie spod ziemi chłopak z kręconymi włosami i ciemnymi oczami. Ten od jajek. I bekonu. Super.
— Mam nadzieje, że się nie obraziłaś za to rano. Jesteś od Demeter, nie? Ta nowa.
Pokiwałam głową, nadal idąc w stronę domku. Widziałam już jego zarys na tle rozgwieżdżonego nieba. A chłopak nadal nie zważając na to, że się nie odzywam, usilnie mi towarzyszył, plotąc jakieś głupoty. Odprowadził mnie aż pod drzwi. Uśmiechnęłam się na pożegnanie i już miałam wejść do domku, gdy mnie zatrzymał.
— Nie jesteś zbyt rozgadana, co? Przez całą drogę nie powiedziałaś ani słowa. Aż tak cię onieśmielam?
Spojrzałam na niego jak na wariata. Czy to możliwe, że on nadal nie wie? Chciałaby być aż tak onieśmielający?
Stał i się gapił. Czyli na serio był nie świadomy, a udawał idiotę. Chyba, że robił to specjalnie, żeby sobie ze mnie okrutnie zażartować.
Wyciągnęłam notatnik z tylnej kieszeni i długopis. Napisałam na nim parę słów i mu poddałam. Wziął go zaskoczony.
Nie mogę nic powiedzieć.
— Aż tak się obraziłaś? Słuchaj, ja na serio nie chciałem ci nowej bluzki zniszczyć. — Spojrzał jeszcze raz na notatnik. — Chyba, że to coś w rodzaju ślubów albo...
Wyrwałam mu zniecierpliwiona notatnik i napisałam nowe zdanie. Wziął go zaintrygowany. Jeśli liczył, że zostałam ukarana przez bogów albo należę do jakiegoś zakonu, gorzko się rozczarował.
Ja nie potrafię mówić.
Gapił się przez dobrą chwilę na to, co napisałam.
— Och...
Potem na mnie spojrzał. Wyciągnęłam rękę, żądając notatnika. Oddał go, powoli wyciągając w moją stronę rękę. Chwyciłam brulion i uśmiechnęłam się niepewnie, niemal przepraszająco i zamknęłam mu drzwi przed nosem.
Jeszcze długo miałam pod powiekami obraz jego miny, ten wyraz niedowierzania, kiedy uświadomiłam ostatniego herosa w obozie, że jestem niema.

3 komentarze:

  1. Okay, piszę sobie spokojnie komentarz a tu komputer się wyłączył. Rozumiesz to? Co za szajstwo ugh, teraz straciłam wenę ;;
    Każda historia jaką piszesz jest taka... różnica się od siebie, oryginalna. TSS, Winny, Świąteczny Aniołek, te urywki ff o Beth, Bradzie i Camili co mi przesłałaś, a w końcu to. Każde jest wyjątkowe na swój sposób, no po prostu, Boże, cudowne. Zasługujesz na jak największe grono czytelników z tym talentem. A co do rozdziału, to nic tylko czekać aż fabuła się nieco rozkręci!

    Kocham cię mocno, jestem zawsze dla ciebie słoneczko, I promise
    Klaudia x

    OdpowiedzUsuń
  2. Okay, piszę sobie spokojnie komentarz a tu komputer się wyłączył. Rozumiesz to? Co za szajstwo ugh, teraz straciłam wenę ;;
    Każda historia jaką piszesz jest taka... różnica się od siebie, oryginalna. TSS, Winny, Świąteczny Aniołek, te urywki ff o Beth, Bradzie i Camili co mi przesłałaś, a w końcu to. Każde jest wyjątkowe na swój sposób, no po prostu, Boże, cudowne. Zasługujesz na jak największe grono czytelników z tym talentem. A co do rozdziału, to nic tylko czekać aż fabuła się nieco rozkręci!

    Kocham cię mocno, jestem zawsze dla ciebie słoneczko, I promise
    Klaudia x

    OdpowiedzUsuń
  3. woow tego to sie nie spodziewałam. Myślałam ze ona po prostu musi dostać trochę czasu by sie przyzwyczaić do obozu a tutaj? czekam na następny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są niezwykłą formą, która mnie motywuje i pozwala z Wami utrzymać kontakt. Za każdy dziękuje z całego serca.

.
.
.
.
.
.
template by oreuis