sobota, 15 sierpnia 2015

1



Zazwyczaj było ciężko, gdy przychodziłam do nowych miejsc. Musiałam poznawać wiele nowych osób. Zapamiętać wiele imion.
Nie to było problemem.
Za każdym razem, gdy ktoś się mi przedstawiał, uśmiechałam się, potrząsałam wyciągnięta ręką i rozstawałam się z nim. Byłam uważana za nieśmiałą.
Annabeth spędziła ze mną trochę czasu w zbrojowni. Gdy spytała, jaki rodzaj broni preferuje, wzruszyłam ramionami. Niedawno dowiedziałam się, że jestem półbogiem. Na pytanie o broń było zdecydowanie zbyt wcześnie. Dostałam miecz z niebiańskiego spiżu, ze srebrnym diamentem w rękojeści. Prócz tego miał delikatny motyw pnącza jakieś rośliny.
Miecz mi się podobał. Na tyle, ile może podobać się śmiercionośna broń.
Annabeth i Percy pierwsi się dowiedzieli. Gdy w końcu to pojęli, ich oczy zrobiły się wielkie jak spodki. A potem zachowywali się dziwnie. Percy próbował rozluźnić napięcie, ale mu się niezbyt udało i blondynka wygoniła go z krzykiem.
Czułam się bardzo niezręcznie. Bardzo, bardzo niezręcznie. Poprosiłam, żeby utrzymać to w tajemnicy jak najdłużej się da. Wiedziałam, że w końcu i tak wszyscy się dowiedzą. Zawsze się dowiadują. Mam najwyżej dwa dni normalnego traktowania. A potem będą się ze mną obchodzić jak z porcelanową laleczką.
Nie byłam krucha. Nie byłam z porcelany. A tym bardziej nie byłam laleczką.
Następnego dnia zostałam uznana. Nad moją głową rozjarzył się zielony symbol. Kłos pszenicy.
Byłam córką Demeter. Moja nowa rodzina miała obsesję na punkcie owsianki.
Oni dowiedzieli się od razu. Wiedziałam, że moja wolność właśnie się skończyła. Prosiłam o dyskrecję. Niech to się rozgłośnia wolno.
Po dwóch dniach wiedzieli już wszyscy. Udałam, że zaspałam, by móc zjeść śniadanie sama. Bez śledzenia wzrokiem, bez traktowania mnie, jakby miała się za chwilę rozpaść. Nienawidziłam być w centrum uwagi.
Wstałam i ubrałam się. Nałożyłam obozową koszulkę, krótkie spodenki i białe trampki. Włosy upięłam w kucyk, nałożyłam na rzęsy tusz, a oczy podciągnęłam kreską. Teraz wydawały mi się większe. Jeszcze tylko szminka.
Posłałam swoje łóżko. W domku Demeter starano utrzymać się porządek, choć nie raz się to nie udawało. W powietrzu unosił się zapach skoszonej trawy, słońce przedzierało się przez zaciągnięte zasłony. Podeszłam do okna i rozsunęłam je. Blask zdawał się oślepiać. Przymrużyłam oczy. Przez chwilę łaknęłam krajobraz, przyzwyczajając się powoli do nowego domu. A potem zaburczało mi  w brzuchu. Chwyciłam miecz i pobiegłam na śniadanie, które dobiegało już końca.
Nie było prawie nikogo. Pomachałam Percy'emu, który grzebał się przy swoim stole, poganiany przez swoją dziewczynę. Podeszłam, by nałożyć sobie coś do jedzenia. Zdecydowałam się na czystą wodę, świeże owoce i owsiankę. Niespodzianka?
Jadłam sama w spokoju. Co mnie dzisiaj czekało? Truskawki, tego byłam pewna. Będę się uczyła, jak sprawić, by rośliny szybko rosły. Zapowiadało się zabawnie. Siatkówka, na co pałam mniejszym entuzjazmem, bo ja i sport to nie jest dobre połączenie. Szermierka i ściana wspinaczkowa. I greka. A reszta to buszowanie po obozie i poznawanie nowych miejsc. Chciałabym popływać. Lubiłam być w wodzie, czując prądy, chłodna wodę zamykająca się nad moją głową. Ciszę, gdy się zanurzałam.
Złożyłam ofiarę Demeter. Odmówiłam w umyśle krótką modlitwę, prosząc, by wszystko było dobrze i się ułożyło. Westchnęłam ciężko i odwróciłam się.
W sam raz, by zostać zaatakowana przez jajecznicę i bekon, które wylądowały na mojej nowiutkiej, obozowej koszulce.
Przez chwilę nie wiedziałam, co się dzieje.
— Cholera — rozbrzmiał głos. — Przepraszam. Nic ci nie jest?
Spojrzałam na swojego oprawce. Miał ciemne, kręcone włosy. Brązowe oczy i opaloną skórę. Był szczerze, naprawdę szczerze przejęty. Albo tylko udawał.
Pokiwałam głową i minęłam go. Założyłam ręce na piersi, by ukryć ślady tłuszczu i keczupu. Usłyszałam, jak chłopak za mną woła:
— Ej, tylko się nie obrażaj!
Uwierz mi, poplamiona koszulka to nie mój jedyny problem.



Ten rozdział jest pisany w tak bardzo nie moim stylu, ale za każdym razem jak chciałam go pisać od nowa, stwierdzałam, że nie warto i zostawię tak jak jest.
Więc przepraszam, jeśli się zawiedliście i liczyliście na coś innego.
Kilka spraw, które chciałabym omówić, co zrobię szybko by nie zabierać Wam czasu.
Po pierwsze - pojawiły się pytania, czy mogę informować o rozdziałach. W zasadzie tak, ale to nie jest potrzebne, bo każdy rozdział będzie się ukazywał W SOBOTY O GODZINIE 18. ( przynajmniej na blogerze, na wattpadzie trzeba dodawać ręcznie, ale chyba będę online o tej godzinie). Dla zainteresowanych : mam utworzyć jakąś grupę na facebooku? Zapraszać Was do znajomych ? Konto na Twitterze? Chcecie spojlery? Naprowadzenia na kolejne rozdziały? To zależy do Was. Po prostu napiszcie :)
Po drugie - rozdziały nie będą dłuższe niż ten. Jak jest krótszy, to szybciej się czyta i nie zabieram Wam czasu na inne fanfiction. Takie będą rozdziały I części. W II części będą dwa razy dłuższe, bo jest  dość dużo zdarzeń tam i nie zmieściłabym się w 20 rozdziałach. Rozdziały pierwszej części nie są zbytnio powiązane ( głównie to rozmowy o pierdołach w wykonaniu Leo i Mackenzie). Druga cześć jest bardziej skomplikowana i... a zresztą, zobaczycie sami.
( O bogowie, ile powtórzeń.)
Można nawiązać współpracę - po prostu promujemy siebie wzajemnie.
To chyba tyle.

Skończyłam, więc przejdę do innej części. Dziękuje Wam z całego serca za wsparcie i wyświetlenia, nie miałam pojęcia, że mój pomysł spotka się z tak pozytywnym przyjęciem, za równo na facebooku, wattpadzie i blogerze. Pojawiły się u mnie wątpliwości, czy sprostam zadaniu, bo spartaczyłam poprzednie fanfiki ( fabuła była żałosna, bye). Mam nadzieje, że teraz będzie inaczej, bo Demigods to wspaniały fandom pełen wspaniałych ludzi kochających wspaniałą książkę.
Sądzę, że przed nami świetlana przyszłość ok.
xxx

Zapraszam
Tłumaczenie fanfiction na podstawie Tajemnic Domu Anubisa, ale nie trzeba oglądać serialu, by wiedzieć o co chodzi. Wpadnijcie, jestem pewna, że Wam się spodoba :)

4 komentarze:

  1. Uh, w końcu chwila by przeczytać i skomentować...
    Tak fajnie, luźno się czyta sdfghjklkjh fakt, że krótki rozdział, ale nie szkodzi.
    Cieszę się skarbie, że udało ci się zebrać czytelników; w końcu jak najwięcej osób musi poznać twój talent ♥
    Bekon i jajecznica. Wiem, że nie było to celowo (prawda?) ale kojarzy mi się z jednym, ok, wiesz o co chodzi hahaha
    Co do grupy, konta na tt etc. - mi pasuje wszystko, jak zawsze :)
    A więc, czekam do soboty i sama biorę się za robotę u siebie, chcę skończyć ten 21 rozdział....

    Kocham mocno
    Klaudia xx

    PS
    Jutro mam grilla i mama upiekła ciasto, wiem, że tego pragniesz mwhaha. Just saying, droga do mnie do domu zajmie ci pociągiem jakieś 11 godzin więc zdążysz. A może mam załatwić odrzutowiec?

    OdpowiedzUsuń
  2. Mnie sie bardzo podoba :) nie ma co dużo gadać. Leo niezłe pierwsze wrażenie xd jeśli chodzi o te konto na tt ja jestem za.

    OdpowiedzUsuń
  3. hahahha leo xd mnie rozdział sie podobał i mam nadzieję że szybko nie przestaniesz pisać. jesteś w tym świetna

    OdpowiedzUsuń

Komentarze są niezwykłą formą, która mnie motywuje i pozwala z Wami utrzymać kontakt. Za każdy dziękuje z całego serca.

.
.
.
.
.
.
template by oreuis